Opozycja syryjska prosi o przyjęcie rannych - Rząd Polski odmawia
2012-08-28
Samer MasriSytuacja w Syrii jest dramatyczna. Opozycja apeluje o pomoc do Rządu Polskiego - bezskutecznie: Próbowaliśmy przekonać Rząd, żeby Polska przyjęła dosłownie kilku rannych Syryjczyków, głównie dzieci i kobiety. Rząd Polski nie zareagował początkowo w ogóle na te prośby, a następnie zostało to nam odmówione. Cała Europa podjęła się inicjatywy pomocy rannym. Niemcy pomogły nam najbardziej, przyjęli 200 osób. Polska nie ruszyła palcem - Samer Masri, aktywista, działacz opozycyjny.


Spotykamy się kolejny raz na proteście opozycji syryjskiej pod Ambasadą Syrii w Warszawie. Naprzeciwko nas ustawiła się demonstracja poparcia dla prezydenta Bashara Al-Assada. Takie spotkanie demonstracji ostatni raz miało miejsce w grudniu 2011 roku. Od tamtego czasu sytuacja w kraju pogarsza się z dnia na dzień. Trwa wojna domowa, co dzień dowiadujemy się o setkach zabitych. Jak wygląda Syria dziś?


Prowadzony jest ostrzał największych miast Syrii. W tym Aleppo i Damaszku. Kolejne dzielnice stolicy są od kilku dni pacyfikowane. Wczoraj (25 sierpnia) w Daraya 300 osób zostało zabitych w swoich mieszkaniach. Była to ludność cywilna. To już jest czystka etniczna. Nie rozumiem czemu społeczność międzynarodowa nie reaguje. Jest raport specjalnej komisji ONZ, który mówi o tym, że siły reżimu dopuściły się zbrodni wojennych. Dlatego przyszliśmy tu nie tylko po to, żeby wyrazić sprzeciw wobec reżimu, ale też żal do społeczności międzynarodowej, a w tym władz polskich, że nic nie jest robione w sprawie Syrii, kiedy już nawet ludzkie sumienie nakazuje natychmiastowe działanie.


Kilka dni temu prezydent USA, Barack Obama, wystąpił publicznie, zapowiadając brak interwencji zbrojnej w Syrii oraz jakichkolwiek działań, także jeśli chodzi o utworzenie korytarzy i stref humanitarnych, jeśli nie zostanie użyta przez rząd syryjski broń chemiczna. Jak skomentujesz takie stanowisko?


To jest nielogiczne rozumowanie. Tak wyznaczona granica daje przyzwolenie na pacyfikację miast za pomocą artylerii i lotnictwa oraz wszelkich środków, które nie są bronią chemiczną. W głowie się nie mieści, że prezydent najpotężniejszego mocarstwa na świecie mówi takie rzeczy. To znaczy, że daje reżimowi zielone światło, żeby zabijał.


Czy twoim zdaniem następca Kofiego Annana, Lakhdar Brahimi, ma szanse na dyplomatyczne rozwiązanie konfliktu?


Absolutnie nie, ponieważ społeczność międzynarodowa nie wypracowała jeszcze konsensusu jak działać w sprawie Syrii. Już dawno wszyscy powinni utworzyć szeroką koalicję i wprowadzić sankcje. Nie tylko te dyplomatyczne i gospodarcze, ale i rozpocząć sensowne wsparcie dla ruchu oporu. Nie może być pretekstem to, że broń może się dostać do ugrupowań ekstremistycznych, bo akurat te są bardzo dobrze uzbrojone i nie potrzebują, żeby je legalnie ktoś dozbrajał. Niestety, jeśli nie będzie żadnych zorganizowanych działań ze strony państw zachodnich, ekstremiści wejdą do Syrii. My jako opozycja nie chcemy, żeby ekstremiści zaczęli działać w Syrii. Chcemy uzyskać naszą wolność i to jak najszybciej. Celem numer jeden jest powstrzymanie rzezi, zabijania ludności cywilnej, bezkarnego mordowania dzieci...


Zebrani po drugiej stronie ulicy poplecznicy prezydenta Assada twierdzą, że jedyną alternatywą dla jego rządów jest państwo ekstremistów islamskich.



To propagandowa bzdura. Większość opozycji i zwykłych Syryjczyków nie chce państwa religijnego tylko wolności. To, że religijne elementy się pojawiają to jest normalne, bo Syria to państwo muzułmańskie. Jest to uwypuklane i wykorzystywane przez reżim, ale zwolennicy państwa wyznaniowego to jest zdecydowana mniejszość. Demokracja i wolność to nasz cel. Zawsze najważniejszą rolę w Syrii odgrywała klasa średnia w dużych miastach, zwłaszcza w Damaszku i Aleppo, która nigdy nie popierała idei państwa religijnego. Pojawiają się oczywiście ugrupowania, które nawołują do walki z reżimem używając haseł religijnych, bo ludzie są zdesperowani - giną ich bliscy, a społeczność międzynarodowa nic nie robi. Dlatego wciąż prosimy o pomoc i wciąż apelujemy.


Także sytuacja uchodźców pogorszyła się w ostatnich tygodniach.


Nie może być tak, że tylko ościenne państwa przyjmują uchodźców i proszą o jakąkolwiek pomoc od rządów zachodnich, a te milczą. Powinny powstać w Syrii bezpieczne strefy, do których mogliby uciekać ludzie. Powinny być tam polowe szpitale i zagwarantowane bezpieczeństwo. To nie jest jednak możliwe bez pomocy z zewnątrz. Czy to jest już interwencja? Być może, ale to ratowanie życia, a nie inwazja zbrojna. Poza tym nie może być tak, żeby w krajach ościennych uchodźcy byli wciąż inwigilowani i zastraszani przez reżim, a tak się właśnie dzieje.


Prosiłeś o pomoc Rząd Polski. Apelowałeś o przyjęcie kilku rannych na leczenie w polskich szpitalach. Jaki był skutek?


Próbowaliśmy przekonać Rząd, żeby Polska przyjęła dosłownie kilku rannych Syryjczyków, głównie dzieci i kobiety. Rząd Polski nie zareagował początkowo w ogóle na te prośby, a następnie zostało to nam odmówione. Cała Europa podjęła się inicjatywy pomocy rannym. Niemcy pomogły nam najbardziej, przyjęli 200 osób. Polska nie ruszyła palcem. Rząd chwali się cały czas tym, że rok temu dał 400 tys. euro na sprawy uchodźców (zresztą z funduszy unijnych, które i tak musiały być wydane na ten cel). To jest nieadekwatna pomoc. Polska nie powinna zapominać, że kiedyś sama była w potrzebie, że nam Polakom też kiedyś ktoś pomógł. Prosimy, apelujemy o wykazanie inicjatywy. Polska, jeśli aspiruje do odgrywania roli w globalnych sprawach, w światowej polityce, ma teraz szansę.


Jak już wspominałeś sytuacja jest tragiczna. W kraju brakuje wszystkiego. Czy Syrii grozi katastrofa humanitarna?


ONZ podaje, że 3,5 miliona ludzi w Syrii jest zagrożona głodem. W związku z tym powstają gangi, które atakują ludność cywilną, opozycję, siły rządowe i kogokolwiek się da, żeby się wyżywić. Jednak podkreślam, to nie jest opozycja, ale wynik działania opresyjnego reżimu i tego, że nikt nie kiwnął palcem, żeby zwalczać te grupy. Opozycja chce zwalczyć reżim jak najszybciej, żeby takich skrajnych sytuacji nie było już w Syrii.

 

Rozmowa przeprowadzona podczas demonstracji antyreżimowej 26 sierpnia 2012 w Warszawie.
Autor: Marta Górska, WiosnaLudów.pl



Strona główna