Dokąd zmierza Tunezja? - wypowiedzi aktywistów
2012-10-26
23 października 2012 roku Konstytuanta tunezyjska miała ogłosić propozycję nowej konstytucji i rozpisać wybory parlamentarne. Tak się jednak nie stało. Co o tym sądzą aktywiści? Jakie scenariusze przewidują dla swojego kraju?

23 października 2012 roku Konstytuanta tunezyjska miała ogłosić propozycję nowej konstytucji i rozpisać wybory parlamentarne. Tak się jednak nie stało. Co o tym sądzą aktywiści? Jakie scenariusze przewidują dla swojego kraju?

Zied B Abizid

23 października miał być doniosłą datą dla Tunezji. Ludzie oczekiwali, że wreszcie otrzymają pełnię swoich praw, na które tak długo czekali i o które walczyli - m.in. prawo do głosowania. Wiele osób wyszło tego dnia na ulicę, żeby świętować i zobaczyć osiągnięcia zgromadzenia konstytucyjnego. Naprawdę chcieliśmy uczcić ten dzień. Zamiast wyników prac nad konstytucją spotkaliśmy na swojej drodze kordony policyjne, zasieki, wojsko i wszędzie drut kolczasty. Nic nie zostało postanowione, żadnych zmian, żadnych praw. Rozpłakałem się, kiedy to zobaczyłem. Kocham swój kraj i nigdy nie przestanę, ale nie wiem co będzie dalej.

Marwa Manai

23 października miał być dniem wyznaczenia nowych wyborów i napawał mnie początkowo optymizmem. Teraz widzę jednak, że ekonomiczny kryzys nie zmniejsza się i nikomu taka sytuacja nie służy. Takie problemy jak wszechobecna bieda, bezrobocie, bezdomność i wiele innych powinny być rozwiązywane już teraz, a nic w tej kwestii nie jest robione. Natomiast coraz wyraźniejsza jest cenzura, ataki na media, ograniczanie wolności słowa, co sprawia, że wszyscy stoimy na bardzo niepewnym gruncie.

To jednak o co jestem spokojna to ruchy społeczne i rozwój społeczeństwa obywatelskiego, czego doświadczamy w ostatnim czasie w Tunezji. Społeczeństwo jest też świadome tego w jakiej sytuacji się znajduje i ta troska o przyszłość kraju napawa mnie optymizmem. Ważne też, że te problemy gospodarcze i ekonomiczne zostały jak sądzę dobrze zdefiniowane i z tego powodu przyszłość wydaje się być mniej ponura, a może nawet okazać się całkiem świetlaną.

Joe Luciano

23 października miał być nowym początkiem. Jednak rząd i zgromadzenie nie zrobili nic. Traktują kraj jak swoją własność i zmieniają go w kolejną dyktaturę. Wszędzie bieda, rozczarowanie, wzrastające bezrobocie, zero postępów. W ludziach narasta gniew. Myślę, że może dojść do kolejnej fali przemocy. Ludzie nie mają nowych perspektyw, nie są przyzwyczajeni do tego, że muszą teraz radzić sobie w pewnym sensie bardziej samodzielnie. Nie są przyzwyczajeni do wychodzenia z pomysłami i inwencją, brak im kreatywności, a rząd zamiast wprowadzać odpowiednie programy na poziomie przedsiębiorczości, współdziałania, ale też edukacji społecznej i kulturalnej, dzieli swoje ciastko, które wpadło w ich ręce. Zajmuje się sprawami religijnymi oraz wprowadzaniem kolejnych ograniczeń dla intelektualistów i artystów. Jestem przerażony, wściekły i nie widzę przyszłości optymistycznie.


autorka: Marta Górska, WiosnaLudow.pl



Strona główna

 / foto. Aya Chebbi
/ foto. Aya Chebbi